Beskid
Niski sąsiaduje z dwoma wielkimi pasmami górskimi: od wschodu przez
przeł. Łupkowską (640 m) z Bieszczadami, od zachodu przełęcz Tylicka (683
m) oddziela go od Beskidu Sądeckiego.
tekst: Joasia Adamczyk
Co więc sprowadza nas w te góry?
Między Przełęczą Tylicką na zachodzie, a Łupkowską na wschodzie rozciąga
się słabo zaludniony obszar, rzadko odwiedzany przez turystów, którzy chętniej
wyjeżdżają w sąsiednie, wyższe grupy górskie. Wpływa na to słabo rozbudowana
infrastruktura turystyczna i pozorny brak większych atrakcji. Ale przecież
Beskid Niski może nam zaoferować coś, co trudno znaleźć w innych górach:
ciszę, niezniszczoną przyrodę, liczne zabytki burzliwej przeszłości.
Góry te, podobnie jak reszta Beskidów, mają budowę fliszową.
Powstały z nałożonych na siebie warstw piaskowców, łupków, iłów i mułowców.
Łupki po nasiąknięciu wodą nabierają właściwości smaru i zbocze zaczyna
się osuwać. W Beskidzie Niskim odnajdziemy dwanaście osuwisk, z
których najpotężniejsze jest na Maślanej Górze koło Szymbarku.
Inną atrakcją są malownicze przełomy rzek: Białej, Ropy, Wisłoki,
Jasiołki, Wisłoka.
Bogactwem Beskidu Niskiego są wody mineralne. Najstarsze uzdrowisko,
to działające już od XVI wieku, Bardejovskie Kupele na Słowacji. W Polsce
znane są: Wysowa, Krynica, Tylicz, Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój, Wapienna.
Uroku Beskidowi Niskiemu w dużej mierze dodaje dziewicza przyroda.
Grzbiety górskie pokryte są lasami bukowo-jodłowymi. W wilgotnych
i zacienionych miejscach rośnie także jawor. Wiosną, gdy bezlistne
korony drzew przepuszczają dużo światła, ujrzymy łany wielobarwnych kwiatów.
Przy odrobinie szczęścia spotkamy sarnę lub potężnego jelenia
karpackiego. Może natkniemy się na ślad, któregoś z wielkich drapieżników:
wilka, rysia albo niedźwiedzia. Gdy spojrzymy w górę zobaczymy sylwetkę
bociana czarnego, orlika krzykliwego lub grubodziobego.
Właśnie orlika obrano za symbol utworzonego w 1995 roku Magurskiego Parku Narodowego. Chroni on (park, a nie orlik) centralną część Beskidu Niskiego, na powierzchni około 20000 ha. To obszar o wielkości całych Tatr polskich. We wschodniej części Beskidu Niskiego znajduje się Jaśliski Park Krajobrazowy, do którego od słowackiej strony przylega Obszar chronionego krajobrazu Vychodne Karpaty. Sieć obszarów chronionych uzupełniają rezerwaty przyrody. Największy z nich to Źródliska Jasiołki.
Na koniec trzeba wspomnieć o kulturowej specyfice Beskidu Niskiego.
Wchodzi on w skład Łemkowszczyzny - ojczyny Łemków, których wsie
rozlokowane są po obu stronach polsko- słowackiej granicy. Łemkowie, obok
Bojków i Hucułów, to jedna z ruskich grup górali karpackich. Posługują
się dialektem języka ukraińskiego, który jednak znacznie różni się od literackiej
formy tego języka. Najbardziej widoczne różnice to stały akcent,
jak w języku polskim, i zapożyczone ze słowackiego słówko łem (tylko,
ale). Od tego słowa sąsiedzi nadali Łemkom nazwę. Oni sami wcześniej określali
się mianem Rusnaków.
Po drugiej wojnie światowej prawie wszyscy polscy Łemkowie zostali
przymusowo przesiedleni do ZSRR oraz w wyniku akcji Wisła na zachodnie
i północne ziemie Polski. Tylko nieliczni uniknęli tego wysiedlenia, niektórzy
powrócili z wygnania. Obecnie w Polsce mieszka ich około 60 tysięcy, z
tego 15 tysięcy w Beskidzie Niskim. Niektórzy Łemkowie uważają się za osobny
naród, inni za część narodu ukraińskiego. Na południowej Łemkowszczyźnie
wielu uległo słowakizacji. Wyznają greko-katolicyzm lub prawosławie. Dlatego
podczas wędrówki po Beskidzie Niskim spotkamy wiele pięknych drewnianych
cerkwi.
tekst: Michał Missala
Granice Magurskiego Parku Narodowego:
g(óra) Studeny Wierch - g. Wilsznia - w(ieś) Polany - w. Myscowa
- rz(eka) Wisłoka - rz. Ryj - w. Jaworze - g. Trzy Kopce - g. Świerzowa
- prz(ełęcz) Smyczka - g. Kobyła - w. Folusz - w. Bednarka - g. Łysa Góra
- g. Ferdel - grzbiet Magury Wątkowskiej do szczytu Magura - g. Majdan
- g. Mareszka - prz. 569 - rz. Zawoja - w. Rozstajne - rz. Wisłoka - prz.
678 - g. Dylik - grzbiet pomiędzy w. Ożenna a g. Nad Tysowym - Granicą
Państwa do g. Studeny Wierch.
| Pyszne kontusze
bure i spłowiałe i serca pyszne bliskie już pokorze
czekają rycerze na ogień armat: to wszystko już było padną, jeśli wola. Jak las porosną ich pieśni po kraju.
łuna szabel bije: szlak wyrąbany aż do naszych dni. |
![]() |
Wysiadając
rano z pociągu w Zagórzu, nie sposób zobaczyć Bieszczady. Przyjeżdżających
czeka jeszcze kilkadziesiąt kilometrów jazdy PKS-em lub busem. Tak oto
wybieramy się w najdalej na południe wysunięty kawałek Polski (góra
Opołonek 1028 m npm.). Nie należy się zatem dziwić, że bardzo różni się
on od reszty naszych gór.
Od zachodu Bieszczady zaczynają się na Przełęczy Łupkowskiej (640 m
npm.). Również w tym miejscu specjaliści (prof. Kondracki) poprowadzili
granicę pomiędzy Karpatami Zachodnimi a głównie ukraińskimi, Wschodnimi.
Bieszczady to jedyny fragment Karpat Wschodnich należący do Polski. Przez
wspomnianą przełęcz, Bieszczady graniczą z Beskidem Niskim. Na północy
natomiast znajduje się Pogórze Przemyskie.
W Bieszczadach Polska graniczy z Ukrainą i Słowacją. Na
górze Krzemieniec (1221 m npm.), zwanej też Kremenarosem, stoi tzw. tripleks
wyznaczający w tym miejscu zbieg granic trzech państw.
Góry, układające się w pasma, ciągną się tu równolegle do granicy
południowej. Najbardziej znanymi są: Połoniny: Wetlińska i Caryńska, oraz
grupa Tarnicy (najwyższy szczyt - 1346 m). Rozmiary nie pozwalają
też nie zauważyć pasm: Granicznego - tam obok Rawek znajduje się Kremenaros,
Chryszczatej - z osławionymi jeziorkami osuwiskowymi (Jez. Duszatyńskie)
i wysuniętego nieco na północ rejonu Łopiennika i Durnej.
Ciekawa jest, inna niż w Beskidach Zach., wschodniokarpacka przyroda
Bieszczadów. Znajdują się tu tylko trzy piętra roślinne.
Pogórza to tylko nisko położone doliny rzeczne.
Regiel dolny (las liściasty jest tu wszechobecny) stanowi również
górną granicę lasu. Rosną tu karłowate płożące się buki o poskręcanych
koronach. Górna granica lasu jest obniżona w stosunku do Tatr o ok. 400
m. W Bieszczadach brak zupełnie pięter: regla górnego - pojedyncze świerki
można spotkać tylko wyjątkowo i piętra kosodrzewiny - jej odpowiednikiem
jest tu olcha kosa, lecz nie występuje ona tak powszechnie. Nie ma mowy
o piętrze turni - charakterystycznym dla gór wysokich.
Powyżej górnej granicy lasu rozciąga się już tylko piętro połonin.
Nie są one do końca naturalne w tym miejscu - powstały jako efekt wylesienia
i prowadzonych tu przez stulecia wypasów.
Ze zwierząt spotkać tu można oczywiście jelenie, dziki, rysie, ale również żbiki - krzyżujące się intensywnie ze zdziczałymi kotami pozostałymi po wysiedleniu ludności, wilki - prześladowane bezustannie przez właścicieli owiec, żubry - sprawdzone tu w latach 60-tych, cieszące się wolnością po ucieczce z Ośrodka Hodowli. W cieplejsze dni na połoninach respekt budzi żmija.
Bieszczady kojarzone z dzikością i odludziem, cywilizują się coraz
bardziej. Przyczynia się do tego m.in. rozwój turystyki "wczasowej".
Za nami są już niestety czasy, gdy, zdziczałe po wysiedleniu mieszkańców
pustkowia, przemierzali nieliczni tylko śmiałkowie. Skąd jednak wzięła
się owa "bieszczadzka dzikość"? Okazuje się, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu
lat krajobraz tego rejonu uległ bardzo poważnym, kilkukrotnym przeobrażeniom.
Do II wojny światowej Bieszczady były gęsto zaludnione. Mieszkali
tu potomkowie wołoskich pasterzy, którzy przywędrowali z południa wzdłuż
łańcucha Karpat - Bojkowie i trochę Łemków (mieszkających przede
wszystkim w Beskidzie Niskim). Po wojnie i przejęciu władzy przez komunistów,
rozpoczęto akcję wymiany ludności niepolskiej z sąsiednią Ukraińską SSR.
W 1947 roku zorganizowano akcję "Wisła", czyli przymusowe wysiedlanie
Rusinów (Łemków i Bojków) na tereny Olsztyńskiego i Zielonogórskiego. Pod
pretekstem walki z oddziałami UPA, nie prowadzono akcji osiedleńczej. Doliny
zarastały krzakami, zabudowania we wsiach często zrównywano z ziemią. Z
kilkudziesięciu zabytkowych cerkwi bojkowskich zachowała się tylko jedna,
w Smolniku n. Sanem.
Później przez szereg lat próbowano zagospodarować te tereny,
zgodnie z zasadami gospodarki socjalistycznej. Eksperymentowano na wielką
skalę, często kosztem środowiska przyrodniczego. W zakładanych PGR-ach
wojsko i więźniowie hodowali ogromne stada bydła. Przyczyniło się to do
znacznego zanieczyszczenia środowiska, wypływającymi z obór zanieczyszczeniami.
Nieużytki rekultywowano przy pomocy materiałów wybuchowych i wyjaławiającej
ziemię orki. Prowadzono również rabunkowy wyręb lasów. Na zwierzynę polowali
partyjni dygnitarze z całego kraju i spoza jego granic. Nie opłaciło się
to jednak ani człowiekowi, ani Bieszczadom.
Aby można było ocalić niezdegradowaną jeszcze przyrodę i przywracać
jej tereny już zniszczone, konieczne było utworzenie stref chronionych.
W 1973 roku udało się utworzyć Bieszczadzki Park Narodowy.
Początkowo niewielki, teren parku wciąż rozszerza się. Obecnie BPN jest
trzecim co do wielkości parkiem narodowym w Polsce. W 1992 roku utworzono
tu Międzynarodowy Rezerwat Biosfery. Tym mianem określane są najcenniejsze
zakątki przyrodnicze świata.
Czy będzie więc lepiej? Prawdopodobnie tak. Wielotysięczne tłumy zakładowych
wycieczek i wczasowiczów odjechały w stronę słonecznych Włoch i Hiszpanii.
Wprawdzie moda na turystykę nie mija, ale jest to raczej eko-turystyka
zakładająca stosunkowo umiarkowany rozwój infrastruktury. Jest więc szansa,
że szukając dzikich gór, jeszcze jakiś czas będziemy jeździć w Bieszczady.
tekst: Joasia Adamczyk
| Jest kraj nieznanych cudów,
Gdzie z białych gór Potoki srebrem płyną, Doliny śpią, A tajemnicze źródła leśne Czyszczą ze szmerem przy świetle księżyca Połyskujący, złoty piasek. Smreki w milczeniu stoją, bez oddechów, Jak straże nocne w przedsieni kościoła, W którym za mgławą tajemnic osłoną Bóstwo, nieznane ludziom, śpi... A jedle drżą, Dygocą lękiem utajonym, Czy ich nie zdradzi światło białe, Które na nie pada; Bowiem sięgają białemi ramiony W głębie rozpadłych, wąskich szczelin I wyczuwają palcami korzeni Skryte głęboko pod skałami skarby. Władysław Orkan W Roztokach - fragment (1903) |
![]() |
Gdy jedziemy pociągiem na trasie Warszawa - Zakopane, jakiś czas przed
Chabówką, po siedmiu godzinach jazdy, ukazują się naszym oczom Gorce. Wyrastają
ponad Kotliną Rabczańską jako zwarty masyw górski. Wygląda on prawie
tak samo, gdy spojrzy się nań z dowolnej strony. Wyraźne obniżenia i doliny
oddzielają go od sąsiedniego Beskidu Wyspowego, Beskidu Sądeckiego i Pienin.
Ponad leżącą na południe od Gorców Kotliną Nowotarską oglądać
można Tatry.
Najwyższa część masywu, którego szczyty przewyższają 1200 m npm.,
to rejon Turbacza (1310). Stąd na wszystkie strony rozchodzą się ramiona
grzbietów górskich. Najdłuższe z nich sięgają na wschód: pasmo Lubania
i grzbiet biegnący w kierunku Gorca.
Niemal cały rok stoki Gorców zachwycają kolorami lasów, różnymi dla
poszczególnych gatunków drzew, zmieniających się strefowo wraz z wysokością.
Do ok. 600 m npm. rosną jeszcze podgórskie lasy liściaste. Wyżej, zaczyna
się pas lasów mieszanych górskich - buczyny karpackiej i borów jodłowo-świerkowych
do 1150 m. Idąc jarem spotkamy też olszynkę karpacką. Najwyższe
partie Gorców są krainą we władaniu świerka. Mniej nachylone części
grzbietów od wieków wykorzystywane były przez człowieka. Już od XIII wieku
prowadzono tu wylesianie i wypas owiec. Tak powstały słynne gorczańskie
hale. Do dziś w Gorcach wiosną i latem spotkać można pasterzy i ich
stada, a jesienią czasem przenocować w bacówce pachnącej jeszcze dymem,
zwierzakami i żętycą.
W celu zachowania znajdującej się tu przyrody, znaczna część Gorców
od 1 stycznia 1981 r. objęta jest ochroną jako Park Narodowy. Gorczański
Park Narodowy roztacza swą opiekę na nad centralną i północno-wschodnią
częścią masywu.
Podnóża Gorców dość wcześnie zostały opanowane przez cywilizację. Wsie
wcinają się wzdłuż dolin potoków wgłąb gór. Najdłuższą z nich jest, ponad
25-kilometrowa Ochotnica, ciągnąca się pomiędzy ramionami Gorca
i Lubania. Od południa masyw otoczony jest miejscowościami, w których napotkać
można wiele dużej wartości zabytków: zamek w Czorsztynie, kościoły
w Dębnie i Grywałdzie, dwór w Łopusznej i inne. W dolinie Dunajca rozciąga
się Zalew Czorsztyński. Od zachodu znajdują się dwa ważne komunikacyjnie
miasta: Nowy Targ i Rabka.
tekst: Joasia Adamczyk
Góry, takie jak Ćwilin, Jasień, Modyń, Luboń Wielki, Śnieżnica
czy najwyższa (1171 m npm) Mogielica, pokryte są lasem. Otaczają
je ze wszystkich stron głębokie doliny, a z innymi górami łączą niskie
przełęcze.
W dole, między nimi, rozlokowały się liczne wsie i miasteczka.
Gorce wyglądają zupełnie inaczej. Zwornikiem masywu jest Turbacz (1310 m npm), od którego odchodzą liczne, krótkie, boczne grzbiety i jedno długie pasmo Lubania.
Podczas gdy Beskid Wyspowy uzyskał swą nazwę ze względu na krajobraz, Gorce nazwano za sprawą zdarzeń, które go ukształtowały. Pierwotnie, całe Gorce porastała rozległa i dzika puszcza. Z czasem w doliny zaczęło wkraczać osadnictwo, a w górach pojawili się, na przełomie XIV i XV wieku, pasterze wołoscy. Aby uzyskać dogodne pastwiska wypalali oni las w szczytowych partiach gór. I tak od słowa gorzeć, czyli palić się, zapewne wzięła się nazwa Gorców. Wołochów już nie ma w Gorcach od bardzo dawna. Pozostało po nich wiele nazw terenowych oraz liczne zwyczaje pasterskie.
W ostatnich dziesięcioleciach gospodarka pasterska przeżywa regres.
Mimo to podczas wędrówki po Gorcach spotkamy liczne, pozostałe po pasterzach
bacówki. W niektórych z nich można nocować.Wędrując jesienią lub
wiosną nie spotkamy stad owiec. I to nie tylko dlatego, że jest ich już
coraz mniej. Tradycyjny okres wypasowy trwa po prostu od św. Wojciecha
(23 kwietnia) do św. Michała (29 września).
tekst: Michał Missala